Zmiana

Skazani na nieśmiałość?

Przeczytałam kiedyś w pewnym artykule, że z nieśmiałością się rodzimy i z nieśmiałością umieramy. Zapisana jest ona w naszych genach, więc niewiele jesteśmy w stanie z nią zrobić. Było to wiele lat temu, kiedy dopiero zaczynałam interesować się rozwojem osobistym. Stawiałam pierwsze (w większości nieudane, jak oceniam z perspektywy lat) „diagnozy” zaczynając oczywiście od siebie i najbliższego otoczenia. Pomyślałam wtedy, że skoro nieśmiałość jest czymś, z czym się urodziłam, to muszę z nią żyć. Pielęgnowałam więc myśl o tym, że jestem na nią skazana.

Nie rodzimy się nieśmiali

Kilka lat temu natrafiłam na  artykuł dr Bernardo Carducci’ego na portalu Psychology Today. Mogę powiedzieć, że odmienił on moje życie, chociaż nie zadziało się to w żaden spektakularny sposób. W dużym skrócie napisał on, że  nieśmiałość ma związek z naszą tożsamością, która buduje się  dopiero około 18 miesiąca życia. Oznacza to (ponownie w dużym uproszczeniu), że nie rodzimy się nieśmiali. Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła wtedy szukać kolejnych publikacji Cardduci’ego.  Dzięki nim zrozumiałam, czym naprawdę jest nieśmiałość, a dzięki temu, w jaki sposób mogę z nią walczyć.

Nieśmiałość, czyli…

Dyskomfort podczas poznawania nowych ludzi, strach przed wyrażaniem własnych opinii, lęk przed wystąpieniami publicznymi itp. Odczucia te towarzyszą osobom nieśmiałym każdego dnia. Chociaż chcą oni przebywać z ludźmi, to czują się skrępowani kontaktami społecznymi.  Dlaczego?

Bernardo Carducci stwierdził, że nieśmiałość jest formą przesadnej samoświadomości (czyli  nadmiernego analizowania własnych zachowań, uczuć, myśli itp.), przesadnej negatywnej samooceny i przesadnego zaabsorbowania samym sobą (koncentrowania się na sobie).

Stale oceniani

Znaczące jest tu słowo „przesadne”. Osoby nieśmiałe mają bowiem poczucie, że oczy wszystkich są na nich zwrócone. Każde ich potknięcie jest odnotowane. Każde słowo zapamiętane. Każda porażka zauważona. Sądzą, że poddawani są nieustannej ocenie. W pracy, w domu, na zakupach, wszędzie czują na sobie wzrok innych. Dlatego bardzo długo rozpamiętują wydarzenia danego dnia. Analizują, czy dobrze się zachowali, czy powiedzieli to, co powinni, czy inni ich polubili itp. Podświadomie sądzą, że muszą spełniać oczekiwania innych osób, których potrzeby i oceny stawiają ponad swoje własne. Koncentrują się na myśli, że zawsze muszą wypaść dobrze, a każde, nawet najmniejsze potknięcie uznają za swoją porażkę.

Lekarstwo na nieśmiałość

Większość tych, którzy  znają mnie od dawna, dostrzegają  metamorfozę jaką przeszłam przez ostatnie kilka lat. Nie stała się ona ot tak, po prostu. Kosztowała mnie dużo pracy, poświęcenia i wymagała olbrzymiego samozaparcia i motywacji. No cóż, nadal bywam nieśmiała, ale nie tak nieśmiała jak dawniej. W dużej mierze jest to zasługa mojej pracy. Wyobrażacie sobie nieśmiałego trenera? 🙂

Uwierzcie mi, wybierając swoją drogę zawodową bardzo długo zastanawiałam się, czy dam radę. Dzisiaj robię to, co lubię. Na szczęście okazało się, że o ile „prywatnie” nadal zmagam się z  nieśmiałością, o tyle zawodowo właściwie już jej nie odczuwam. Zdarzają się oczywiście sytuacje, w których odzywa się moja natura, ale myślę wtedy o tym, co już osiągnęłam i jak bardzo nie chcę tego zaprzepaścić. Wieloletnie zdobywanie wiedzy, doświadczeń, umiejętności zbudowało u mnie, jeśli nie całkowitą pewność siebie, to jej solidne podstawy, których brakowało mi przez większość życia. Tą „zawodową” pewność siebie staram się przełożyć teraz na życie prywatne. Prędzej, czy później na pewno mi się uda.

Na nieśmiałość nie ma złotej rady. Nie ma też lekarstwa, bo nieśmiałość to nie choroba. Absolutnie nie jest ona tożsama z fobią społeczną, z którą często jest mylona. Jak mówi Carducci, w walce z nieśmiałością nie chodzi o to, żeby zmieniać to kim się jest. Trzeba jednak zacząć kontrolować swoją nieśmiałość, zanim ona zacznie kontrolować nas.

Najlepsze więc, co możesz zrobić dla samego siebie to po prostu spróbować uwolnić się od myśli, że inni tak bardzo koncentrują się na twojej osobie. Nie robią tego. Są zbyt zajęci myśleniem o sobie, swoich problemach, porażkach i sukcesach. Badania pokazują, że około 50% ludzi zmaga się z nieśmiałością (dane nieco różnią się w zależności od kraju, w którym badania były wykonywane). Rozejrzyj się więc wokoło, co druga osoba w kolejce odczuwa dokładnie to samo co ty.

Kolejnym krokiem w walce z nieśmiałością jest  wychodzenie poza swoją strefę komfortu. Kiedy przekonasz się, że większość czarnych scenariuszy dzieje się wyłącznie w twojej głowie, zdecydowanie łatwiej będzie ci podejmować działania, które dotąd były dla ciebie niemal niemożliwe.

self-confidence

Polecam

Chcącym zgłębić temat nieśmiałości polecam artykuły  Bernardo J. Carducciego z Instytutu Badań nad Nieśmiałością na Indiana University Southeast dostępne na portalu Psychology Today oraz jego książkę „Nieśmiałość. Nowe odważne podejście”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s