Zmiana

Ciemne strony perfekcjonisty

Spotkałam dotychczas na swojej drodze co najmniej kilkudziesięciu  „perfekcjonistów”. Poznaję ich w wielu miejscach, ale zdecydowanie najczęściej w trakcie prowadzenia rozmów kwalifikacyjnych. Sama rzadko przyznaję się do tej cechy i gdy słyszę od mojego uśmiechniętego rozmówcy „no wie pani, jestem perfekcjonistą”, to zastanawiam się, czy tylko mi jest z nią nie po drodze?

Perfekcjonizm oczami psychologów

Perfekcjonista  potocznie  kojarzony jest z osobą, która wszystkie zadania wykonuje idealnie, zawsze musi mieć wszystko zaplanowane, zorganizowane, dopięte na ostatni guzik, a przy tym oczywiście nie popełnia żadnych błędów. Człowiek idealny! Nic dziwnego, że kandydaci chcąc zrobić dobre wrażenie podczas rozmów kwalifikacyjnych nazywają siebie perfekcjonistami. Wiele poradników rekrutacyjnych wręcz do tego zachęca. „Gdy pytają o twoją słabość, powiedz, że jesteś perfekcjonistą dlatego  przesadzasz z dbałością o szczegóły”… ale czy na pewno jest to dobra rada?

Perfekcjonizm w rzeczywistości ma zupełnie inne oblicze od tego, które przypisujemy mu potocznie. Wielu psychologów łączy z nim  wyłącznie negatywne konsekwencje. We współczesnej psychologii dominujące jest jednak  dwuwymiarowe ujęcie, w którym perfekcjonizm może mieć zarówno pozytywny, jak i negatywny wymiar.  Pozytywny perfekcjonizm jest  motywatorem ciągłego rozwoju, udoskonalania siebie i swojej pracy.  Perfekcjonizm negatywny doprowadza natomiast do permanentnego strachu przed porażką, obniżonej samooceny,  a w skrajnych przypadkach nawet do depresji. Zaskakujące?

Wszystko, albo nic

Przypomnij sobie sytuację, gdy miałeś do wykonania jakieś zadanie, którego efekt ogólnie był zadowalający. Zdarzyło się jednak coś, co cię zaskoczyło i  nie wyszło dokładnie tak, jak sobie założyłeś. Czy cieszyłeś się wtedy z osiągniętego zadowalającego efektu, czy przez najbliższe dni twoje myśli koncentrowały się  na tym, co poszło nie po twojej myśli?

Perfekcjonista skupia się wyłącznie na tym, co się nie udało. Jest w stanie przez wiele dni  odtwarzać  w kółko daną sytuację i  analizować każdy jej szczegół. Nawet jeśli w oczach innych to tylko drobiazg, dla niego jest to sprawa ogromnej wagi.  Słowa „zadowalający” nie ma bowiem w jego słowniku, a przeciętność jest niemożliwa do przełknięcia. Jest przez to bardzo wrażliwy na wszelkie, nawet najdrobniejsze potknięcia. Chociaż wszyscy wiemy, że nie ma ludzi idealnych, to perfekcjoniście bardzo ciężko jest  to zaakceptować. Siebie samego ocenia dychotomicznie (czarny – biały) więc istnieją dla niego wyłącznie dwie opcje: stuprocentowy sukces, albo całkowita porażka. Nie ma oczywiście niczego złego w dążeniu do założonego sobie celu, do spełnienia aspiracji i  realizacji ambicji. Perfekcjonizm bywa jednak toksyczny. Kiedy nieustannie wymagasz od siebie 100% może okazać się, że w twoim życiu zdecydowanie więcej jest porażek, niż sukcesów…

Zaniżona samoocena

Za wszelkie niepowodzenia perfekcjonista obwinia samego siebie, nawet wtedy gdy nie wszystko jest od niego zależne. Stawia sobie cele nie tyle wygórowane, co  wręcz nieosiągalne, lub na granicy możliwego wykonania. Rzadko osiąga więc efekty, których oczekuje. Postrzegając siebie wyłącznie przez pryzmat sukcesów jest sfrustrowany ich brakiem. Perfekcjonistów charakteryzuje więc dramatycznie niski poziom pewności siebie i brak poczucia własnej wartości.

rain-1048936_1280 (2)

Zaburzone relacje

Perfekcjoniści bywają surowi nie tylko dla siebie samych. Wysokie standardy często przerzucają również na swoich współpracowników, rodzinę, a nawet obcych ludzi (tzw. perfekcjonizm zorientowany na innych). Oczekiwania jakie stawiają są nierealne, nic więc dziwnego, że ich relacje z otoczeniem  mogą stać się napięte. Niszczący wpływ na relacje z bliskimi ma również pogłębiająca się niska samoocena. Frustracja wywołana poczuciem porażki wywołuje negatywne emocje, nad którymi trudno jest zapanować. Partnerzy perfekcjonistów często postrzegają ich również  jako emocjonalnie niedostępnych ze względu na  trudność w mówieniu o prawdziwych uczuciach, obawach, lękach itp.  Bardzo często perfekcjoniści nie potrafią również poradzić sobie z tendencją do rywalizacji nawet w relacjach z najbliższymi.

Patrzenie na siebie oczami innych

Perfekcjoniści bardzo często odrzucają propozycję pomocy, nawet jeśli bardzo jej potrzebują. Dlaczego?  Ponieważ byłoby to przyznanie się do słabości, braku wiedzy, czy umiejętności.  Tymczasem dla perfekcjonisty kluczowa jest akceptacja otoczenia. Wielu perfekcjonistów jest przekonanych, że akceptacja ta możliwa jest wyłącznie, gdy nie popełniają żadnych, nawet najdrobniejszych błędów. Odczuwają presję związaną z przekonaniem, że otoczenie oczekuje od nich bycia idealnym (tzw. perfekcjonizm społeczny). Co inni  pomyślą o mnie jeśli popełnię błąd, jeśli źle wykonam to zadanie, jeśli nie będę doskonale wyglądać?   Prowadzi to do toksycznej myśli: jestem tym, co myślą o mnie inni.

Prokrastynacja

Dla wielu osób może być to zaskoczeniem, jednak perfekcjonizm jest silnie związany z tendencją do prokrastynacji. Przyczyną odwlekania zadań w czasie lub ich zupełne zaniechanie jest strach przed porażką. Najczęściej odkładane są więc te zadania, które obarczone są jej ryzykiem. Perfekcjonista w obliczu pojawiających się trudności bardzo szybko się poddaje. Łatwiej jest wcześnie zrezygnować niż poradzić sobie z niepowodzeniem. Jeśli nie jestem w stanie zrobić czegoś perfekcyjnie, to lepiej zrezygnować i nie narażać się na porażkę i negatywne opinie otoczenia. Paradoksalnie więc w domach wielu perfekcjonistów panuje bałagan, choć oczywiście nie pasuje to do przypisywanego im wizerunku. Nie wierzycie? Spróbujcie odwiedzić mnie kiedyś bez zapowiedzi …

Czy musisz się zmieniać?

Perfekcjonizm dosyć  łatwo pomylić z sumiennością, czy ambicją. Zanim zaczniesz walczyć z wysokimi standardami, zastanów się, czy na pewno jest to potrzebne. Osoby sumienne i ambitne również stawiają sobie wysokie wymagania i dążą do wysokiej jakości swojej pracy. W odróżnieniu od perfekcjonistów odczuwają jednak satysfakcję, gdy dobrze wykonają swoje zadanie. Potrafią docenić zarówno swoją pracę, jak i starania innych osób. Nie mają również problemów z organizacją pracy (prokrastynacja raczej ich nie dotyczy). Gdy pojawiają się trudności nie poddają się, tylko modyfikują swoje działania. Dążenie do realizacji założonych sobie celów, nawet jeśli są bardzo ambitne, jest więc „zdrowym objawem”. Cele, które wybieramy muszą być jednak możliwe do osiągnięcia. W przeciwnym wypadku frustracja i poczucie porażki już czekają w progu.

road-863661_1280 (2)

Walka z perfekcją

Jakiś czas temu szukałam sposobów na przezwyciężenie moich perfekcjonistycznych zapędów. Pamiętam narastający poziom zniechęcenia, gdy czytałam porady typu: „przestań myśleć o rezultatach swojej pracy zero-jedynkowo”, „naucz się szanować siebie” „wyłącz negatywny głos w twojej głowie”, „celebruj małe sukcesy”, „nabierz do siebie dystansu”. Naprawdę? To tak, jakby ktoś powiedział po prostu: „Jesteś perfekcjonistą? Przestań nim być!”.  Przecież to takie proste i logiczne… Jednak takie „złote porady” nie wnoszą zupełnie nic. Nie dałam jednak za wygraną i w końcu metodą prób i błędów znalazłam na siebie sposób, którym chętnie się podzielę. Być może będzie dla kogoś inspiracją.

1. Świadomość

Najważniejsze jest uświadomienie sobie, jak wyniszczające jest oczekiwanie od siebie perfekcyjności zawsze i wszędzie. Jeśli czytasz te słowa, to z pewnością już zastanawiasz się nad tym, czy perfekcjonizm cię dotyczy. Jeśli tak, to pomyśl też jaki ma on na ciebie wpływ? Jakie są jego konsekwencje? Co dzięki niemu zyskujesz? Co tracisz?

2. „Złapanie” przekonań, które stoją za twoimi zachowaniami

Pamiętaj, że perfekcjonizm wyraża się nie tylko w twoich zachowaniach, ale również w tym, co myślisz i czujesz. Walka z perfekcjonizmem nie może więc ograniczyć się wyłącznie do zmiany zachowań, ale przede wszystkim ograniczających cię przekonań. Zmianę warto więc zacząć od próby ich „złapania”. Zastanów się nad jakimś zachowaniem, które świadczy o twoim perfekcjonizmie. Dlaczego tak się zachowujesz? Co wtedy myślisz? Co czujesz? Kiedy pierwszy raz tak pomyślałeś? Odpowiedź na te pytania jest bardzo ważna, ponieważ twoje przekonania nie wzięły się znikąd. Większość perfekcjonistów w dzieciństwie była poddawana krytycznej ocenie swoich rodziców. Zaowocowało to więc np. przekonaniem, że tak, jak dawniej na miłość rodziców, tak teraz na akceptację i szacunek otoczenia trzeba sobie zasłużyć.

Dokładnie w taki sposób doszłam do naprawdę wielu cennych wniosków. Jednym z nich było to, że muszę skończyć z nieustannym dopracowywaniem każdego nawet najbardziej prozaicznego zadania. Pomimo tego, że szlifowałam, polerowałam, chuchałam i dmuchałam, nigdy nie byłam w pełni zadowolona z efektu. Co więcej, nikt wokół nie doceniał  mojej szaleńczej pracy. Przy czym istotne jest to, że   nikt „nie doceniał” mnie zgodnie ze standardami perfekcjonisty. „Dobrze”, a nawet „bardzo dobrze” nie  jest wystarczające. Satysfakcjonujące jest wyłącznie”wybitnie” (a przyznacie sami, że nie każde zadanie nadaje się, aby za jego wykonanie nazywać kogoś wirtuozem :)). Wcześniej jednak tego nie dostrzegałam i jak możecie się domyślać moja frustracja rosła z każdym usłyszanym „dobrze”. Dzięki zatrzymaniu się na chwilę i przemyśleniu tego skąd się to we mnie bierze, znalazłam na siebie sposób.

3. Poszukaj alternatywnego przekonania. Zastanów się co mógłbyś robić inaczej.

Jakie było źródło mojego zachowania? Przekonanie, że wszyscy wokół oczekują ode mnie perfekcyjnego wykonania każdego zadania. Dopieszczałam więc detale przeciągając moment zakończenia zadania do maksimum. Pomimo tego  nigdy nie byłam w pełni zadowolona z efektu. Postanowiłam więc trochę poeksperymentować i spróbować wbić sobie do głowy, że w większości zadań wystarczające będzie ich zakończenie, gdy odczuwam 80% satysfakcji z efektu. Oznaczało to wykonanie zadania w całości, ale ograniczenie ilości poprawek jakie wprowadzam. Nie obyło się oczywiście bez trudności i chwil zwątpienia. Eksperyment trwa do dziś i chociaż sama jestem zaskoczona, to  takie działanie niemal weszło mi już w krew. Nikt oprócz mnie nie zauważył zmiany. Przekonanie, że wszyscy i zawsze oczekują ode mnie 100%, które towarzyszyło mi niemal całe życie, straciło nagle swoją moc!

A jak wy radzicie sobie ze swoim perfekcjonizmem?

Zainteresowanym tematem perfekcjonizmu polecam książki: „Przekleństwo perfekcjonizmu. Dlaczego idealnie nie zawsze oznacza najlepiej.” Malwiny Huńczak i ” Dary niedoskonałości. Jak przestać się przejmować tym, kim powinniśmy być, i zaakceptować to, kim jesteśmy.” Brene Brown.

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s